I po naszej wizycie w  Opolu. Majkę czekają kolejne badania i zmiana leków przeciwpadaczkowych. Póki co wirusy szaleją, a ja myślałam, że w końcu skończy się katarzysko wstrętne, widzę jednak, że jest gorzej. Gastroenterologia zakończona sukcesem – nie będzie operacji.

Póki co Maja ma zaparcia i ogromne bóle brzuszka. Ręce już załamuję, bo nie wiem, jak mam pomóc własnemu dziecku. Za to prochów mamy już całą szufladę. Do końca roku zostało jeszcze kilkanaście tygodni, aż się boję pomyśleć, co nas może jeszcze czekać. Póki co optymizm gdzieś przepadł. Do niedawna cieszyłam się, że Maja robi postępy, teraz nie wiem, jak jej pomóc opanować bóle i co dalej z rehabilitacją.

4 3 1